Jesteś tutaj
Główna > Herbata w terenie > Święto Herbaty 2016 – relacja

Święto Herbaty 2016 – relacja

Święto Herbaty to coroczna impreza w Cieszynie, która ściąga do siebie pasjonatów herbaty z całego kraju i nie tylko. Po relacjach w zeszłym roku stwierdziłam, że chcę tam się wybrać. I ten plan udało się zrealizować mimo wyprawy aż ze Szczecina. Cieszyn nie jest łatwym punktem docelowym. Próba zaplanowania podróży pociągiem pokazywała trasę ponad 12 godzin przesiadek przez Polskę i kawałek Czech. Na szczęście udało się zorientować, że generalnie do Cieszyna dojeżdża się raczej busami (oprócz aut oczywiście) i można dojechać bezpośrednio do Katowic i stamtąd ruszać dalej. Tak więc wyglądał początek naszej podróży!

Po 7 godzinach w pociągu wysiedliśmy w Katowicach, delikatnie zmęczeni. Święto Herbaty planowane było na sobotę i niedzielę (1-2 lipca), ale nie mamy Cieszyna blisko, więc stwierdziliśmy, że ruszymy wcześniej i obejrzymy miasto nim pochłonie nas program imprezy. Sprawdziliśmy busy do miejsca docelowego i postanowiliśmy odpocząć chwilę na naszej stacji przesiadkowej, było przed 15, a planowany przez nas bus ruszał dalej dopiero o 17:00.

Gdzie można spędzić chwilę w Katowicach? Żadne z nas nie znało miasta, nie wpadliśmy na to, żeby wcześniej sprawdzić, mając nadzieję, że coś rzuci nam się w oczy w okolicy dworca. Niestety koło Dworca w oczy rzucało się głównie centrum handlowe, jak to w miastach teraz bywa;). Co zrobiłam? Wyciągnęłam telefon i Herbacianą Mapę Polski, wybrałam lokal i ruszyliśmy do Teorii!

Cieszyn

Do celu dojechaliśmy busem z Katowic w czwartek popołudniu. Zostało trochę czasu by zobaczyć miasto. Hotel, w którym się zatrzymaliśmy był dość daleko od zamku, ale na szczęście wypożyczał rowery, więc postanowiliśmy jednośladami dotrzeć do rynku. Same rowery z Merkurego nie były w najlepszym stanie, więc od razu wiedzieliśmy, że przejazd będzie wyzwaniem. Po drugie dojazd do centrum był mocno z górki (a jak wiemy, raz się jedzie z górki, a potem trzeba pod tę górkę podjechać).  Po trzecie na trasie jadąc sporą prędkością, z słabo działającymi hamulcami w rowerach, pojawiły się kocie łby. W efekcie stwierdziliśmy, że kolejne wycieczki po wąskich, krętych i pagórkowatych ulicach Cieszyna zorganizujemy pieszo, a nocne powroty skoordynujemy autobusem lub taksówką. 

Skoro już jedziecie do Cieszyna to powinniście znaleźć chwilę by zobaczyć parę miejsc:

  • cmentarze żydowskie: są obok siebie, jeden wygląda na bardziej dostępny, z białą bramą, ale tam nagrobki są bardziej zniszczone i nie ma za dużo do oglądania, obok za budynkiem znajduje się przejęty przez naturę, porośnięty trawą i pnączami drugi cmentarz, jest większy i wygląda majestatycznie, szczególnie z widokiem w tle na miasto w dolinie;
  • Wenecja cieszyńska - wąska ulica położona nad kanałem, z knajpką na końcu z dobrym lokalnym piwem oraz wcześniej sklepem z ogromną ilością kotów;
  • Zamek - przejdźcie przez bramę na dziedziniec, pospacerujcie, zajrzyjcie na punkt widokowy na Czechy, wejdźcie na basztę (jest tam nadzwyczaj chłodno, w środku, polecam na upały), 
  • mosty i tereny nad Olzą - przespacerujcie się mostem na drugą stronę rzeki granicznej, a potem powędrujcie spokojnym krokiem, aż to kolejnego mostu spowrotem na Polską stronę;
  • rynek w Cieszynie - akurat jak byliśmy trwał na nim Festiwal Food Trucków, więc był to kolejny powód by tam codziennie zajrzeć;
  • Czeski Cieszyn - rynek, park, a także Czajka - Dobra Cajovna, generalnie miasto wydawało się dość puste w porównaniu do polskiej części, ale też bardziej płaskie i zadbane:).

Sobota

Już dzień wcześniej obserwowaliśmy jak festiwal się rozkładał, oznaczane były strefy relaksu i dobrych myśli, wszystko pod chmurką na zamkowym dziedzińcu. Prelekcje odbywały się w zamku, a wystawcy herbaciani umieszczeni zostali pod dwoma dużymi namiotami na końcu, przy wejściu do Herbaciarni Laja.  Tam też stała scena i odbywały się koncerty.

Sobotę rozpoczęliśmy spotykając się z innymi blogerami herbacianymi i osobami z branży, wymieniając informacje o tym co gdzie zjeść, które punkty programu chcemy odwiedzić. Joanna Bożek szybko musiała znikać na swoje "parzenie" herbaty lodem, miała takich pokazów parę podczas całego wydarzenia, za każdym razem dookoła niej widać było wianuszek zainteresowanych osób. Co ciekawe, tego dnia w Cieszynie nie dało się dostać zwykłego lodu, tylko taki zafarbowany w różne kolory barwnikami spożywczymi, które nie wpływały na smak herbaty, ale dawały oszałamiające efekty wizualne. Tak więc herbaty Asi przybierały zaskakujące barwy, tak jak i Wydma Pustynna na stanowisku Czajowni.

Niestety okazało się, że nie poradzę sobie na pierwszym punkcie programu, na który postanowiłam przyjść. Prowadzony był po czesku bez tłumacza, więc "Herbaty z dachu świata" nadal pozostają dla mnie jakąś tajemnicą. Ale już "Herbaty z nieherbacianych regionów" były po angielsku i tłumaczone przez Wojtka Woźniaka z TheTea.pl na polski. Dotarłam tam akurat chwilę przed tym jak pierwsza z herbat wyszła za drzwi i wylądowała ... w śmietniku zamiast w czajniku do zaparzenia. Herbata była podawana widowni, by każdy mógł ją zobaczyć, a gdy dotarła do asystującego wolontariusza ten odruchowo pewnie potraktował ją jak coś do sprzątnięcia. Szkoda. Nie spróbowaliśmy tej herbaty, ale już kolejne udało się spróbować. Bardzo ciekawa prelekcja, poszerzająca herbaciane horyzonty. A przez resztę jej trwania Wojtek bacznym okiem pilnował każdej pokazywanej herbaty:).

Tego dnia popołudniu odbywał się pierwszy panel dyskusyjny, który prowadziłam. Spotkanie blogosfery "Świadomość herbaciana i polskie blogi herbaciane", a moimi gośćmi byli: 

Na panelu dowiedzieliśmy się, że większość tych projektów powstała w celach prywatnych, lecz wielu z herbaciarzy aktualnie prowadzących blogi niekomercyjne zwraca już uwagę na fakt, że mają czytelników i planując herbaciane wpisy biorą pod uwagę to co potencjalny czytelnik chciałby na blogu znaleźć. Pisząc na różne tematy twórcy dokształcają się korzystając zarówno z dostępnych książek jak i zagranicznych blogów, stron, artykułów naukowych na temat herbaty. Co bardzo dobrze świadczy o ich rzetelności. Dość popularne okazał się u Łukasza wpis o Ivan Caju, a u Czajnikowego notorycznie przewija się pytanie o to czy będąc nastolatkiem można pić yerba mate (krótko po Święcie Herbaty zresztą opublikowali materiał na ten temat). Dziękujemy wszystkim, którzy przyszli na nasz punkt programu i zapełnili salę! Cieszymy się, że temat Was tak zainteresował.

Popołudniu przyszedł czas na odrobinę integracji. Siedliśmy na trawie w większym gronie, przetestowaliśmy wyroby z matchą z Paper & Tea, symbolicznie, każdemu po trochu, a potem zaczęliśmy planować gdzie na wieczór schowamy się przed ulewą, która wielkimi krokami zbliżała się tego wieczora. 

Ostatecznie z opóźnieniem ruszyliśmy na czeską stronę do restauracji, ostatnie 30 metrów pędząc w biegu sprintem pod dach, gdzie w gronie herbaciarzy zjedliśmy, pomieszaliśmy zamówienia, przestawialiśmy stoły i kosztowaliśmy czeskiego piwa:), a potem wracaliśmy na polską stronę dyskutując na tematy przeróżne. 

Niedziela

Rano trzeba było już się spakować i przygotować do drogi. Było pochmurno i ciemno. Chcieliśmy dotrzeć na śniadanie na terenie imprezy, ale jakoś nie potrafiliśmy się odnaleźć, więc poszliśmy w Cieszyn szukać miejsca, które serwuje śniadania! Dzień wcześniej mieliśmy podobne przygody, ale śniadanie zjedliśmy bliżej hotelu, a potem szukaliśmy skarpy, z której mieliśmy się sturlać by dotrzeć do centrum skrótem:). Tym razem wróciliśmy do miejsca gdzie z Darkiem jedliśmy kolację pierwszego dnia pobytu. Wykosztowaliśmy się trochę i otrzymaliśmy ogrooomne śniadania. Do tego było to śniadanie... przy świecach, ze względu na ogólnie panujący tego poranka półmrok. 

Następnie podzieliliśmy się, część z nas poszła na kuchnię ayurwedyjską, która potem pachniała bosko na całą okolicę, a ja ruszyłam na "Kenijskie płynne złoto" Petra Sic'a, gdzie słuchaliśmy o plantacjach herbaty w Afryce, a także próbowaliśmy różnie parzonych herbat z tego regionu, które przywiózł Petr. 

W przerwie przed kolejnym panelem dyskusyjnym siedliśmy w wesołym gronie herbaciarzy przy scenie i parzyliśmy, finałem tych parzeń było spróbowanie zaskakującego Ivan Caju, którego miał ze sobą Łukasz Gęborek. Parzyliśmy go wodą o zbyt niskiej temperaturze, bez przykrywki sensownej (zastępczo drewniana podstawka), bez sitka (zastępczo przelewanie przez szczypce) i to dwa razy:). Było bardzo wesoło. A Ivana wszystkim polecam, pycha!

Potem zebraliśmy grono i poszliśmy na kolejny panel "Co Polacy wiedzą o herbacie?", gdzie moimi gośćmi byli:

Nagranie z panelu dyskusyjnego znajdziecie tutaj (tylko audio).

Wiele się zmieniło od kiedy ten temat poruszyliśmy na jesiennym Zaparzaj! w zeszłym roku, więc warto było ponownie zadać pytania o to jaka jest aktualnie najpopularniejsza herbata w Polsce i jak to wygląda w segmencie sypanych/premium? Porozmawialiśmy o ostatnim boom na herbaty z segmentu premium, dostępności coraz większej ilości ciekawych herbat w ogólnej sprzedaży w herbaciarniach sieciowych, o popularności matchy (zarówno kulinarnej jak i ceremonialnej). Pogadaliśmy o metodach na to jak ośmielić herbaciarza saszetkowego do herbat sypanych, i analogicznie, jak przekonać kawosza by nie wyszedł z herbaciarni (tu mistrzynią jest podobno Monika z wrocławskiej Czajowni). Spędziliśmy chwilę omawiając Tea Masters Cup w Polsce i jak nasza reprezentacja poradziła sobie na międzynarodowych finałach.

Tutaj też chciałabym podziękować wszystkim za dotarcie, po innych herbacianych punktach programu widziałam, że początkowo aura niedzieli odstraszyła trochę od obecności, ale mimo opóźnień pojawiliście się i zapełniliście salę.

Po panelu powoli już trzeba było myśleć o powrocie. Kogo się udało trzeba było złapać i pożegnać, mając nadzieję, że spotkamy się niedługo (już za miesiąc!) na Zaparzaj! w Poznaniu. Chcąc kupić jeszcze shibo w Czajce po stronie czeskiej poszliśmy spacerkiem do herbaciarni, gdzie udało się spotkać Agnieszkę, Piotrka i Marcina tam relaksujących się przy shishy przed wyjazdem. Razem potem ruszyliśmy coś zjeść na rynku na Festiwalu Food Trucków i ruszyliśmy w drogę. 

Jeszcze raz chciałabym wirtualnie przytulić wszystkich, którzy byli w Cieszynie ze mną: Darek, Magda, Kamil, Agnieszka, Marcin, Piotr, Łukasz z koleżanką, Ewa, Mariusz, Ania, Piotr, Monika, Ania W., Łukasz D, Krzysiek, Jakub, Rafał, Patryk, Jadwiga, Otto i Marta, Wojtek, Milena, Czarek (baaardzo, za wskazanie Thomasa:)), Joanna, Krzysiek B.,  Rafał Z. (Poznań siłą!), Serafin, Ivan,  Basia oraz Mariola! Kolejność losowa, z próbą grupowania:).

Wystawcy

Dużym plusem imprezy byli obecni na Święcie Herbaty wystawcy herbaciani zarówno z Polski jak i Czech. Pojawiły się oczywiście Czajownia z kolorowymi Wydmami i świeżymi japońskimi herbatami, TheTea z ogromnym wyborem ciekawostek i ceramiką Andrzeja Bero i Grzegorza Ośródki. Poza tym czarki, kubki, herbaty z różnych regionów. Ciekawostki herbaciane, których nie znajdziecie u nas w kraju, piwo z herbatą, pokazy, shoty herbaciane, kyusu militarne...  Japonia, Nepal, Sri Lanka, Chiny i nie tylko! Nie trudno było zostawić majątek u wystawców na Święcie Herbaty:).

Poniżej znajdziecie relację, która szła na żywo z Cieszyna na naszym Facebooku, niestety miejscami uciekały nam piksele, ale rzućcie okiem!

Podsumowanie

Bawiliśmy się świetnie, nie było chwili na nudę. A przede wszystkim - wypoczęliśmy! Cieszyn jest przepiękny i spokojny, a herbaciarze pełni energii i pozytywni. Jest to świetny sposób na urlop!

Byliście na Święcie Herbaty 2016? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach! Ja tu jeszcze pokażę co z nami z Cieszyna przyjechało!

Anna Brożyna on EmailAnna Brożyna on FacebookAnna Brożyna on GoogleAnna Brożyna on InstagramAnna Brożyna on Twitter
Anna Brożyna
Naczelna Piewczyni - Piewcy Teiny

Ania gromadzi wiedzę o czaju w swoim wolnym czasie w ramach projektu Piewcy Teiny. Prowadzi prelekcje i warsztaty herbaciane, zwykłe i wirtualne spotkania z herbatą, organizuje Poznański Festiwal Herbaty Zaparzaj! i wspiera inne inicjatywy branżowe. Mimo wielu lat na ścieżce herbaty zawsze stara się pamiętać o początkach, o osobach zaczynających swoją przygodę z tym napojem.


Zawodowo tworzy strony i aplikacje internetowe. Pasjonuje się fantastyką, a wszędzie jeździłaby rowerem.


  • Ja byłam, ale tak źle się czułam, że musieliśmy wracać do Krakowa! Hotel wynajęty i zapłacony, dwie godziny w samochodzie po pracy w piątek, a w sobotę rano powrót :D. Przygoda życia ;). Ale za rok się nie dam. Choć chyba dobrze, że nie byłam, bo czułabym się jak przedszkolak :D.

    • Ojoj, szkoda, że nie zostałaś. Na pewno w gronie herbaciarzy byłoby OK, daj znać w przyszłym roku, to się zgadamy:). Chyba, że sugerujesz wiekowo, to był pełen przekrój i wszyscy byli na „Ty”:D.

      • Wiekowo to chyba aż tak nie odstawałam :). Miałam na myśli bardziej kwestie wiedzowe. No ale mam rok na doszkolenie się! 🙂
        Na pewno dam znać! 🙂

        • Wiedzowo pewnie też nie, ścieżka każdego herbaciarza jest inna! Ale herbaciarz to herbaciarz, każdy jest witany serdecznie.

Top

Kontynuując przeglądanie Piewców Teiny zgadzasz się na używanie ciasteczek. Bo kto nie lubi ciasteczek do herbaty? Więcej informacji

Ciasteczką są włączone by umożliwić Ci najlepsze doświadczenie podczas przeglądania strony. Jeśli nie zmienisz swoich ustawień lub klikniesz akceptację poniżej to zgadzasz się na ciasteczka.

Zamknij