Herbaciarnia u Dziwisza w Kazimierzu Dolnym

Herbaciarnia u Dziwisza w Kazimierzu Dolnym

Gdy zaczynaliśmy planowanie naszego wyjazdu na baaardzo nam bliski wschód, czyli Roztocze, ucieszyłam się na myśl zahaczenia na jednodniowy wypad też miejscowości Kazimierz Dolny nad Wisłą. Czemu? Tam znajduje się jedna z herbaciarni, o których dużo słyszałam, a jeszcze nie miałam okazji odwiedzić. U Dziwisza! Nie mogłam pominąć.

Gdzie jest Herbaciarnia u Dziwisza?

Przez Kazimierz Dolny jechaliśmy dość długo wąskimi uliczkami szukając miejsca by zaparkować. Miejscowość jest zapakowana kwaterami turystycznymi pod sam dach! A turystami jeszcze wyżej. Już się cieszyłam, że przyjechaliśmy tylko na chwilę.

Złaziliśmy miasteczko tam i z powrotem, pod górkę i z górki, bo kocich łbach wszędzie. Z końcem dnia zaskutkowało to u mnie wyłożeniem się na niemal prostej drodze tuż przed domem w Lublinie i nadwyrężeniem kostki. Najwidoczniej słaba ze mnie kozica górska. Albo mam niewłaściwe buty!

Herbaciarnia bogata jest w różnego rodzaju czajniczki i czajniki.

Na koniec całej wędrówki z czystym sumieniem postanowiłam zapaść się w herbaciarnię! Znaleźliśmy ją w drugiej odnodze ulicy odchodzącej od rynku. W jednej był klasztor, w drugiej herbaciarnia. Dom Dziwisza, do którego nawiązuje nazwą herbaciarnia, już nie istnieje. W tym miejscu stoi dom państwa Lubickich.

Wielki transparent, szyld jak to w jakiejś karczmie fantasy <3 i spory ocieniony ogródek. Podobno w tymże ogródku dwa herbaciane koty buszują. Nam nie udało się spotkać ani jednego, ale sam lokal z nich też słynie. Na ogródku było sporo osób, więc zanurkowaliśmy do środka, bo jest klima i klimat!

Czajniczek lampka witrażowa

Wystrój w środku przypomina mi nieco Teinę, herbaciarnię, która istniała w Szczecinie jeszcze parę lat temu. Motyw herbacianych czajniczków przewija się w formie przeróżnej w każdym kącie lokalu. Głębokie kolory, subtelne oświetlenie, ciężkie materiały, przeróżne kanapy i fotele. Można się tu zapaść, złapać za jedną z wielu książek dostępnych na miejscu i spędzić godziny nad herbatą i ciastkiem. Uciekając od hałasu turystycznego miasteczka.

U Dziwisza to firma rodzinna, jak się dowiedziałam podpytując przy stanowisku sprzedaży herbat, pralin, czekolad i nalewek. I jest to też niemal jedyna informacja, którą znalazłam potem w sieci na jej temat. Herbaciarnia założona została w 1993 roku, więc zaraz będzie obchodzić swoje 30-lecie!

Nasz herbaciany zakątek wybrany przez męża.

Co znajdziemy w Herbaciarni u Dziwisza w Kazimierzu?

Przede wszystkim herbaty! Menu jest ogromne i przyklejone na ścianie, zamówienia składa się przy ladzie i przynoszone są do stolika, na którym postawisz otrzymany przy zamówieniu numerek.

A tutaj zamawiasz dobrości do jedzenia i picia

Ucieszyło mnie to, że menu składa się w dużej mierze z herbat klasycznych. Do wyboru było też dużo ciast i tortów. Ach jak żałuję, że nie zauważyłam tutaj w menu lodów herbacianych, sorbetów (bo gdy znalazłam je u Dziwisza w Zamościu w menu to akurat ich nie mieli). Spróbujcie ich za mnie i dajcie znać jak było!

Herbaty parzone są odpowiednimi temperaturami i można poprosić o kolejny napar w przypadku herbat wielo-naparowych, bez dodatkowych opłat. Ale opłaty bazowe są dość wysokie. Czajniczek herbaty to zazwyczaj około 20 zł (od mniej więcej 15 do 30 złotych).

Kawiarnia to jedna odnoga lokalu, ale skręcając w lewo zamiast w prawo do lady znajdziemy się w sklepie, niemal kolonialnym. Wielkie zielone puszki z herbatą, wystawka z czekoladowymi pralinami, ściana czekolad, nalewki. Wszystko na osłodę naszych wieczorów, które wraz ze zbliżającą się jesienią będą robiły się coraz zimniejsze.

O tutaj skręciłam w lewo i zaczęłam zadawać pytania o herbaciarnię:).
Herbaty u Dziwisza
Czekolady u Dziwisza

Po lewej stronie znajdowało się stanowisko do parzenia bardziej klasycznego, wschodniego, z licznymi tea pet’ami, gaiwanami, ceramiką. Z przepięknymi regałami herbacianymi w kształcie koła, które tak uwielbiam. Nawet skusiła mnie jedna z herbat, ale ze względu na zasoby herbat w domu, które nie chcą się zmniejszać ostatnio uparcie powstrzymałam się i skupiłam na zakupach czekoladowych.

Zakupy czekoladowe ALE z herbatą!

Niestety nie ma możliwości zakupu poniżej 50 gram herbaty. Co w przypadku większości herbat nie jest problemem. Ale u mnie w domku aktualnie mam zgromadzone tylko nieco poniżej 100 różnych herbat, więc staram się nie iść na zakupy ilościowe ostatnio, raczej różnorodne. Ale każdy herbaciarz coś dla siebie tam znajdzie!

Poza tym w normalnych czasach widzę, że herbaciarnia organizowała różne spotkania, tea pairing z czekoladą itp. Fajna sprawa!

Jak poszło zamówienie?

Ewidentnie miało się wrażenie, że herbaty z menu są dobrze znane osobie sprzedającej. Ale w kontekście propozycji zawężenia mojego wyboru zostałam zapytana o to jak intensywną herbatę lubię (po tym jak zawęziłam herbaty do klasycznych). Co było dla mnie nowym doświadczeniem, bo raczej napotkałam się na pytania o aromaty/smaki jakie się lubi. Ale rzeczywiście kogoś widziałam tutaj, kto podszedł i od razu w ten sposób zagadując pytał o herbaty. Może to kwestia podejścia regionalnego?

Tego dnia byłam już po lekkim rozczarowaniu long jingiem w Puławach, więc podziękowałam za zielone i zajrzałam w oolongi. Stwierdziłam, że dawno nie piłam formosy, więc zobaczmy jak to wyjdzie. Chciałam posiedzieć dłużej i koncepcja herbaty na parę zaparzeń do mnie trafiała. Nóżki mi odpadały.

Herbata podana została w dużym żeliwnym dzbanku z sitkiem. Była możliwość rozdzielenia liści od naparu samodzielnie. Do tego dostałam filiżankę w kwiaty. Jak zwykle byłam przerażona nieco tym, że wieczko czajnika wypadnie i zbije biedną filiżankę.

Ciasta były pyszne, napoje zimne też bardzo fajne. Atmosfera świetna. Ubodła mnie niestety smakowo herbata w żeliwie. Bo rzutowała na smak naparu. I nie mogę powiedzieć czy ta herbata była smaczna. Smutno mi bardzo, bo polubiłam lokal. Ale po zdjęciach widzę, że żeliwo to nie reguła, raczej herbaty podawane są w porcelanie. Czy z możliwością wyjęcia liści czy luzem? Tego nie wiem.

Cały rachunek z dwoma napojami na zimno, jednym czajniczkiem herbaty oolong i dwoma ciastami wyniósł nas około 100 zł. Nie jest to tanio, ceny jakich rzeczywiście spodziewałabym się w Warszawie lub miejscowości turystycznej (jaką jest Kazimierz Dolny).

Miejsce jest bardzo na plus, chociaż wyszłam z mieszanymi uczuciami. Ale z przekonaniem, że z chęcią wrócę by swoje wątpliwości rozwiać. Nawet jeśli nie będę w samym Kazimierzu, a tylko gdzieś w jego otoczeniu epsilonowym! Chociażby ze względu na lody herbaciane, których jeszcze nie jadłam!

Więcej informacji

Adres: Krakowska 6, 24-120 Kazimierz Dolny – Google Maps

Strona internetowa i sklep online: herbaciarniaudziwisza.pl sklepudziwisza.pl

Facebook: starszy profil herbaciany, nowszy profil czekoladowy

Instagram: instagram.com/herbaciarnia_u_dziwisza/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót do góry